anka hostyńska

Anka Hostyńska – W relacji z ciałem, Providerka TRE®

Biznesowy One Wo/Man Show - o przedsiębiorczości w Polsce i na emigracji
Biznesowy One Wo/Man Show - o przedsiębiorczości w Polsce i na emigracji
Anka Hostyńska - W relacji z ciałem, Providerka TRE®
Loading
/

Zapraszam do lektury wywiadu z Anką Hostyńską, trenerką oraz Providerką TRE® twórczynią platformy Body Restart.

Opowiada o zatrzymaniu, które zmieniło wiele – od sposóbu myślenia o zdrowiu, aż po prowadzenie własnego biznesu i pracy z klienami. Ten wywiad to zaproszenie do odkrywania, że ciało naprawdę gra z nami w jednej drużynie.

„Ciało nie jest przeciwko tobie”, 

1. Co mówisz, gdy pytają, czym się zajmujesz?


Najczęściej odpowiadam, że ćwiczę z osobami, które dużo siedzą i się stresują. To jest wersja krótka. Jeżeli pytająca osoba jest bardziej zaciekawiona, opowiadam również o tym, w jaki sposób poprzez uważny ruch można oddziaływać na układ nerwowy. O odzyskiwaniu/nawiązywaniu relacji z własnym ciałem, czyli ze sobą. Moje motto brzmi: Trening to rozmowa z ciałem, a nie wydawanie rozkazów.

2. Od czego się zaczęło? Plan, przypadek czy akt desperacji?

Już w podstawówce miałam plan, że będę zawodowo ćwiczyć z ludźmi. Marzyłam o studiach na AWF-ie. Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogłam podejść do egzaminów na fizjoterapię. Na szczęście postawiłam na swoim. Ukończyłam kurs i rozpoczęłam pracę jako instruktorka fitness.

Niestety miałam wtedy bardzo przemocowe podejście do ćwiczeń. Takie, w którym instruktorka ma zmusić klientów do wykonania wszystkich ćwiczeń. Podczas własnych treningów też nie zwracałam uwagi na to, że ciało woła do mnie bólem. Uważałam to za przeszkodę, którą trzeba przezwyciężyć, zacisnąć zęby i cisnąć dalej. Nie poddawać się.

W tamtym czasie byłam wręcz uzależniona od sportu. Mocny trening ponad siły pomagał mi nie czuć, jak bardzo mi jest źle. Nie czuć tego „bólu istnienia”.

Aż przyszedł dzień, w 2011 roku, kiedy wjechał we mnie samochód, uszkadzając mi kręgosłup. To było zatrzymanie, ale z przedłużonym zapłonem. Naprawdę długo zajęło mi zrozumienie, że muszę się zatrzymać, że 50 godzin treningów tygodniowo to nie jest dobry pomysł, że trzeba zwolnić i coś zmienić.

To jednak nie wydarzyło się z dnia na dzień. Powoli szukałam swojej drogi. Takiej, w której najpierw mogłabym pomóc sobie. Zaczęłam od odżywiania, dbania o siebie, regularnego snu.

W międzyczasie ukończyłam szkołę fizjoterapii, trafiłam do szkoły Terapii Naturalnych, a potem do szkoły medycyny chińskiej, gdzie rozpoczęłam naukę akupunktury. To wszystko stopniowo zmieniało moje podejście, ale bardzo powoli.

Głównym zapalnikiem zmian okazało się trafienie na metodę TRE®, w której zakochałam się od pierwszego spotkania. To metoda, w której uczymy się puszczać kontrolę umysłu i pozwalać organizmowi robić to, czego potrzebuje. To dialog pomiędzy umysłem a ciałem, a ja dotychczas miałam jednostronny monolog i to w trybie rozkazującym. Ciało nigdy nie miało nic do gadania, choć próbowało dobijać się do mnie bólem.

Dzięki TRE® moje ciało przemówiło i w końcu zaczęłam go słuchać. A właściwie słuchać siebie, bo ciało jest częścią mnie. Bardzo ważną częścią. Sesje TRE®, szkolenie, proces certyfikacji i superwizje, otworzyły mi czucie na to, czego wcześniej w ogóle nie dopuszczałam do głosu.

I to mnie „zepsuło” jako trenerkę. Coraz trudniej było mi ćwiczyć przemocowo, bo coraz częściej zauważałam sygnały z ciała, że nie mam siły, że nie mogę, że to nie jest lenistwo, tylko że po prostu wystarczy. To samo przenosiłam na pracę z innymi.

Zaczęłam promować słuchanie sygnałów z ciała podczas treningów. Słuchanie siebie, nieprzekraczanie siebie. To nie oznacza leniwych treningów, tylko uważność: po czym poznaję, że już nie mogę i potrzebuję odpocząć, a po czym, że mogę, ale mi się nie chce.

Przez to nie pasowałam już do fitness klubu ani do prowadzenia treningów na siłowni. Przeniosłam treningi do własnego gabinetu, gdzie ćwiczy się w zgodzie z ciałem, na boso, bez presji.

Podsumowując: od wielu lat wiedziałam, że chcę ćwiczyć z ludźmi, również fizjoterapeutycznie. Ale potrzebowałam przejść swoją własną, osobistą drogę, aby odkryć nowe podejście do ćwiczeń, którym dzielę się teraz w mojej firmie.

3. Czy to Twój pierwszy biznes?

Nie. Wcześniej prowadziłam fitness klub. Udało mi się stworzyć niezwykłe miejsce z domową atmosferą. Zarówno klientki, jak i instruktorki czuły się tam świetnie. Niestety wszystko to było kosztem mojego komfortu.

W tamtym czasie dla innych byłam świetną szefową, ale dla siebie – najgorszą. Robiłam wszystko, żeby klientkom było u mnie dobrze, zapominając o sobie, swoim komforcie i swoich potrzebach.

Tak jak przemocowo traktowałam swoje ciało, tak samo traktowałam siebie, bo ciało to przecież ważna część mnie. To, jak traktujemy własne ciało, pokazuje też innym, jak mogą traktować nas, i jak my same siebie traktujemy.

4. Jak wygląda Twój biznesowy dzień? Tak naprawdę. 🙂

Moje dni wyglądają różnie, w zależności od dnia tygodnia. Od poniedziałku do czwartku pracuję z klientami indywidualnymi, zazwyczaj popołudniami. To dlatego, że uwielbiam spokojne, leniwe poranki, z czasem na kawę, poczytanie książki, własny trening.

Kiedyś wściekałam się, że moja praca wymaga popołudniowych godzin i nie mam ich dla siebie. Z czasem zobaczyłam w tym ogromny plus. Rano mam najwięcej energii i mogę ją przeznaczyć na życie osobiste i siebie, a dopiero potem iść do pracy.

W te dni, w tzw. międzyczasie, nagrywam również treningi do kursów online albo na moją platformę Body Restart, w ramach której prowadzę też dwa razy w tygodniu zajęcia grupowe przez Zooma, tworzę treści na social media.

Natomiast piątki są dniem wewnętrznym, przy komputerze. To czas na planowanie działań w firmie i ogarnianie wszystkiego.

 

5. One Wo/Man Show, ale czy naprawdę One?

Tak, jestem soloprzedsiębiorczynią. Jedyną osobą, której zlecam część pracy, jest mój księgowy. Całą resztę w firmie robię samodzielnie.

Mam jednak wokół siebie osoby, z którymi mogę przedyskutować plany i pomysły, bo najlepiej myśli mi się na głos. Czasem ktoś po prostu mnie wysłucha i wtedy wpadają mi do głowy najlepsze pomysły albo rozjaśnia mi się, jaką decyzję powinnam podjąć.

 

6. Czy łapiesz momenty zwątpienia?

Oczywiście. Chyba nie da się ich nie mieć.

Kilka lat temu miałam taki moment, kiedy wiele rzeczy w firmie nagle się zawaliło. Przez jeden dzień byłam totalnie załamana. Do tego stopnia, że zaczęłam przeglądać oferty pracy i stwierdziłam, że może czas zamknąć firmę i po raz pierwszy w życiu pójść na etat.

Cieszę się, że dałam sobie czas na to zwątpienie i na pozwolenie sobie w głowie na taką decyzję, bo wtedy dotarło do mnie, że to jest to, co chcę robić. Że nie oddam tak łatwo czegoś, co daje mi tyle satysfakcji. A to, że wszystko walnęło na raz, może było znakiem, że nie tędy droga i trzeba coś zrobić inaczej.

To był też moment, kiedy zaczęłam szukać sposobu, jak działać w tej samej branży, w moim podejściu, ale inaczej prowadząc firmę.

Myślę, że to naturalne, łapać chwile zwątpienia, zastanawiać się, czy to ma sens. Nie jest łatwo prowadzić jednoosobową działalność. Ale ważne dla mnie jest to, że daję sobie prawo do zwątpienia i obserwuję, skąd ono się bierze. Z tego najczęściej wychodzą ciekawe wnioski, dzięki którym odzyskuję energię do działania.

W trudniejszych momentach szukam też wsparcia u bliskich. Wiem, że nie rozwiążą moich problemów, ale samo poczucie, że mam się komu wygadać, podnosi na duchu.

7. Co robisz, gdy się boisz?

Aktualnie, kiedy się boję, to… po prostu się cieszę. Bo wiem już, że jeśli boję się zrobić jakiś krok, pójść w jakimś kierunku, to najczęściej jest to ścieżka, której nigdy wcześniej nie próbowałam. Nic dziwnego, że są obawy. Zazwyczaj właśnie ta droga, przy której czuję odrobinę lęku, okazuje się właściwa.

Natomiast jeżeli wymyślę coś niby nowego, ale nie mam nawet tego 1–5% obawy, że będzie to trudne, to wiem, że tak naprawdę wchodzę w coś, co już znam. Coś, co niekoniecznie się sprawdzało, ale jest moim znajomym „bagienkiem”, więc się go nie boję.

8. Jakie wartości są dla Ciebie ważne?

Przede wszystkim autentyczność i bycie w zgodzie ze sobą. Nie robienie niczego przeciwko sobie.

W wartościach mojej marki są: Autentyczność, Użyteczność, Spełnienie. Tak też podchodzę do prowadzenia firmy. Mogę w niej być autentyczna. Nie muszę niczego udawać. Firma ma być użyteczna finansowo, zapewnić utrzymanie, ale też dawać użyteczność klientom, żeby to, co oferuję, było od razu do zastosowania i realnie zmieniało ich życie.

No i firma ma dawać mi spełnienie, poczucie, że wspieram innych w drodze do życia bez bólu, bez napięć, w zgodzie ze sobą. A klientom spełnienie, że w końcu robią coś ważnego dla siebie.

9. Czym się wyróżniasz?

Myślę, że przede wszystkim brakiem przymusowego podejścia do siebie i swojego ciała. Uczeniem odzyskiwania i odkrywania na nowo relacji z ciałem. Ciało to część nas, więc to tak naprawdę odzyskiwanie relacji ze sobą.

Tworzę przestrzeń podczas treningów, gdzie można spróbować zrobić coś inaczej. Nie cisnąć, ale też nie olewać. Można znaleźć złoty środek, a przynajmniej swoje własne spektrum pomiędzy skrajnościami.

Wyrażam to również moim hasłem: „Nie chce ci się ćwiczyć? Ćwicz niechętnie”. Dla niektórych brzmi to jak lenistwo, ale to zdrowe podejście. Normalne jest, że czasem nam się nie chce. Nie będziemy codziennie zmotywowani.

Uważam, że po pierwsze: nie musisz robić wszystkiego z uśmiechem na ustach. Możesz ćwiczyć niechętnie, marudząc. A po drugie: najlepiej ćwiczyć na około 50% możliwości, nie dając z siebie wszystkiego. Ciśnięcie na 100% czy modnie na „110%” prowadzi do napięć mięśniowych i przemocowego podejścia do siebie.

Unikalność mojego podejścia polega na tym, że można zrobić tylko tyle, ile się może i to jest okej. Regularność, małe kroki, czasem 30–50% sił, to w dłuższej perspektywie daje niesamowite efekty, pomaga pozbyć się sztywności i bólu z ciała.

10. Czym chcesz się pochwalić?

Nie mam jednej konkretnej rzeczy, którą chciałabym się pochwalić. Najbardziej jestem dumna z drogi, jaką przebyłam .Z powrotu do siebie, pozwolenia sobie na odkrywanie siebie na nowo. I z odwagi, by być sobą w biznesie, pracować na własnych zasadach.

Dzięki tej drodze zmieniło się moje podejście do ćwiczeń, do siebie, do klientów, do firmy i do świata. Dzięki temu mogę dawać zupełnie inną wartość w tym, co robię zawodowo.

Niesamowite jest też obserwowanie sukcesów moich klientów: tych małych i dużych cudów, które dzieją się na ich drodze. Mogę im w niej towarzyszyć i to mnie nieustannie zadziwia: jak plastyczne jest nasze ciało, ile procesów można w nim odwrócić, ile zregenerować, naprawdę w każdym wieku. O ile znajdziemy w sobie cierpliwość do codziennych małych kroków.

11. Co dalej?

Jestem osobą, która ma tysiąc pomysłów na minutę, co nie zawsze pomaga w prowadzeniu firmy. Dlatego na najbliższy rok dałam sobie cel, żeby kontynuować to, co już zaczęłam, i nie wymyślać za bardzo nowych rzeczy. Chcę „ugruntować się” w tym, co już jest: prowadzić platformę treningową BODY RESTART, pracować z klientami indywidualnie na treningach i TRE®.

Chcę też regularnie prowadzić mój kanał na YouTube, gdzie zaczęłam dwa długofalowe cykle: „Ciało od nowa”, czyli krok po kroku nowe nawyki poprawiające postawę i codzienne funkcjonowanie, oraz cykl o barefootach, w których jestem bezgracnicznie zakochana. Chcę mówić o roli stopy i stawu skokowego w pracy całego ciała, bo uważam, że mówi się o tym zdecydowanie za mało.

Plany na najbliższy rok to: utrzymać i rozwijać to, co jest. A co będzie później — zobaczymy. Pomysłów i marzeń mam wiele, ale wiadomo: krok po kroku. Tak jak w ćwiczeniach, tak również w firmie.

12. Żałujesz czegoś?

Nie. Owszem, popełniłam wiele błędów i niektóre nawet wielokrotnie, dopóki nie wyciągnęłam z nich wniosków. Ale te wszystkie błędne decyzje, nawet jeśli dużo mnie kosztowały, czegoś mnie nauczyły i doprowadziły do miejsca, w którym jestem teraz.

Mogę powiedzieć, że wyciągnęłam z moich kryzysów i pomyłek naprawdę dużo nauki i doświadczenia. Pewnie są jeszcze błędy, które popełniam i z których mogę coś wyciągnąć.

Nie żałuję żadnej decyzji ani niczego, co zrobiłam, bo to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem. A jestem w naprawdę fajnym miejscu.

13. Jedna rada dla tych, którzy zaczynają

Działaj w zgodzie ze sobą. Tylko biznes, w którym dbamy również o własny komfort, uchroni przed wypaleniem i pozwoli cieszyć się drogą przedsiębiorcy, zamiast wstawać rano z zaciśniętymi mięśniami i szczęką, myśląc „znowu muszę iść do pracy, robić coś, czego nie lubię”.

14. Czy masz swoje motto lub kogoś, kto Cię zainspirował?

Tak. Choć może to nie motto, ale cytat od mojego nauczyciela medytacji, Maćka Wieloboba. Mam go powieszonego w pokoju na szafie i bardzo mi pomaga w codziennej pracy. Niby jest o ścieżce duchowej, ale często podstawiam tam słowo „praca” albo „firma”, żeby codziennie robić to, co jest do zrobienia:

„Jedną z najważniejszych właściwości, które potrzebujemy rozwinąć na ścieżce duchowej, jest cierpliwość. Ma ona dwa podstawowe komponenty: wytrwałość, która sprawia, że jesteśmy wolni od warunkowania nagrodą, oraz wytrzymałość, dzięki której jesteśmy nieuwarunkowani karą. W ten sposób sama tylko cierpliwość może dać nam niewyobrażalną wolność.”

Dziękuję Ci bardzo przyjęcie zaproszenia do tego projektu. Trzymam kciuki za kolejne pomysły, i sposoby docierania do tych, którzy potrzebują wytchnienia, i właśnie takich osób jak Ty.

Paulina

Przydatne linki:

https://ankahostynska.pl/

https://www.youtube.com/@ankahostynska8955

https://www.facebook.com/AnkaHostynska

https://ankahostynska.pl/body-restart/

Zapraszam do przestrzeni podcastowej:

Biznesowy One Wo/Man Show