Kiedyś zawodowo organizowała eventy, odpowiadała za komunikację, współpracowała z gastronomią. I stało się. Za sercem i rozumem. Z Krakowa do Stuttgartu. Z pr-u, do pisania, fotografii, podróży i picia herbaty. Zmienił się biznes, bo zmieniła się Ona.
Zapraszam do lektury wywiadu z Martą Skorupską, Mochiko.pl. Entuzjastką japońskiej kultury kulinarnej, autorką książki o ramenie, współorganizatorką kameralnych kulinarnych wypraw do Japonii i propagatorką zielonej herbaty.
Do rozmowy o tym, że biznesy rosną i dojrzewają razem z nami. Pasja, intuicja, przypadek (który przecież nie istnieje), otwierają przed nami nowe, nieznane, które w efekcie może okazać się tym co jest TYM „NASZYM”. Bo przewrotnie, podróż za herbatą nie zaczęła się od herbaty. Ani od kultury, mangi czy duchowości. Zaczęła się od zdjęcia. Od kadrów tradycyjnych japońskich dań, które wciągnęły w świat tych niezwykłych zapachów i smaków. I to był przyczółek do wielkiej podróży i miłości do Japonii. Dziś Marta ma na koncie książkę o ramenie, siedemnaście podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni, a jej serce najmocniej bije właśnie do herbaty. O niej pisze, za nią podróżuje i do odkrywania jej uroku zaprasza innych. I to na pewno nie koniec.
Co mówisz, gdy pytają czym się zajmujesz?
Piję herbatę, opowiadam o niej i za nią podróżuję, przede wszystkim do Japonii. A także sporo jem, głównie dań kuchni japońskiej – o tym piszę i opowiadam ludziom, którzy zapragnęli pojechać do Japonii, żeby poznać tamtejszą kuchnię. I tym, którzy jeszcze nie wiedzą, że chcą tam pojechać. Pochodzę z Krakowa, od kilku lat mieszkam w Stuttgarcie, a pracuję z najpiękniejszych miejsc na świecie: tych, do których podróżuję.
Od czego się zaczęło? Czy to był plan, przypadek, pasja czy może akt desperacji z domieszką intuicji? Pamiętasz ten moment, kiedy powiedziałaś sobie, idę w to?
Połączenie splotu różnych przypadkowych wydarzeń, świadomych decyzji i spotkanych ludzi. Pomysł pierwszej podróży do Japonii (a od 2016 roku do teraz mam ich za sobą siedemnaście) powstał w wyniku zachwytu nad albumem ze zdjęciami dań tradycyjnej kuchni japońskiej, czyli kaiseki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta podróż odmieni moje życie. W kuchni japońskiej zakochałam się od samego początku, odkrywając nie tylko jej smaki, ale i historyczny kontekst, wpływ na społeczeństwo czy popkulturę. Od samego początku chłonęłam wiedzę na ten temat, a po jakimś czasie zdecydowałam się tą wiedzą podzielić z innymi. Tak powstała strona Mochiko.pl, gdzie odkrywam przed moimi czytelnikami tajniki dań kuchni japońskiej. Nie jest to strona wyłącznie z przepisami kulinarnymi, w zasadzie jest ich tam stosunkowo niewiele. Ważniejsze dla mnie zawsze było przekazanie tła, które pomoże zrozumieć czym jest składnik lub danie, o którym piszę. W 2023 roku ukazała się moja książka „Ramen. Moja podróż. Mój smak”. Przygotowując się do jej napisania kolejny raz przejechałam Japonię, tym razem jedząc prawie wyłącznie ramen. W domu testowałam przepisy, przygotowywałam kolejne wersje do zdjęć i degustacji. A potem uznałam, że kolejna książka musi być o czymś zdecydowanie bardziej zdrowym i mniej kalorycznym. Herbatę zawsze kochałam, ale dopiero to ta japońska odkryła przede mną to ogromne uniwersum. Lubię o tym mówić, że to królicza nora, do której wpadłam i odkryłam (oraz nadal odkrywam) istnienie spraw, rzeczy i wydarzeń, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Czy to Twój pierwszy biznes? A może jedno z kilku wcieleń zawodowych? Co Cię przyprowadziło do miejsca, w którym jesteś?
Do 2019 roku zajmowałam się czymś kompletnie odmiennym: marketingiem, public relations i organizacją eventów oraz współpracą z branżą gastronomiczną. Przeprowadzka do Niemiec w 2019 roku sprawiła, że musiałam zrezygnować z pracy stacjonarnej w Polsce i szukać sobie zajęcia w nowym miejscu. I tak zajęłam się pisaniem o kuchni japońskiej – łącząc pasję do pisania, fotografowania, podróży i jedzenia. Ale nadal wspieram biznesy gastronomiczne w ich działaniach marketingowych.
Jak wygląda Twój biznesowy dzień? Ale tak naprawdę.
To zależy, czy dzień rozpoczyna się w domu, czy akurat jestem w podróży. Ale niezależnie od miejsca, dzień zawsze zaczynam od kawy – co może wprawić w zdumienie, bo przecież zajmuję się herbatą, a nie kawą. A po kawie myślę, na jaką herbatę mam dziś ochotę lub z jakiej czarki chciałabym dzisiaj pić. Zazwyczaj tej mojej porannej sesji herbacianej robię kilka zdjęć i publikuję w serii „Sip of the day”, z którą informacją o tej właśnie herbacie: skąd pochodzi, co jest w niej specyficznego i kilka szczegółów, które łatwo zapamiętać. Bo nie da się zapomnieć, że chińska herbata o dźwięcznej nazwie „duck shit” (czy po prostu „kacze gówno”) ma aromat jaśminu? Piję nie tylko japońską herbatę – wprawdzie o niej wiem najwięcej, ale uczę się też o herbatach z innych regionów.
Poza tym: czytanie o herbacie, planowanie kolejnych wyjazdów, praca dla klientów gastronomicznych. I picie kolejnych czarek herbaty.
One Woman Show, ale czy naprawdę one? Czy czujesz się w tym sama? Czy masz swoją „sieć wsparcia” albo sposób na relaks, złapanie oddechu i dystansu?
Emocjonalnie wspiera mnie mój mąż, który jest moim największym kibicem. Herbata jest tak fantastycznym uniwersum, że gromadzi wokół siebie wspaniałych ludzi na całym świecie. Jeśli planuję podróż z herbatą w tle do miejsc, których jeszcze nie znam, to wiem, że mogę liczyć na swoich „tea buddy”. Pomogą zaplanować wizyty na plantacjach czy w pracowniach ceramicznych, podpowiedzą miejsca na noclegi w odludnych rejonach czy wesprą swoim doświadczeniem przy degustacji kolejnych herbat. Trochę brakuje mi osoby, która wsparłaby mnie techniczne w budowaniu strony www, pozycjonowaniu, kopnięciu w tyłek przy planowaniu i budowaniu marki osobistej w mediach społecznościowych. A po relaks, oddech i dystans zawsze jadę do Krakowa – tam mam swoją babską grupę wsparcia, która świetnie funkcjonuje od zeszłego stulecia 😉
Czy łapiesz momenty zwątpienia? Takie, w których myślisz „po co mi to było?”. Co wtedy robisz?
Odpuszczam na kilka dni – jeśli to czas, kiedy mogę. Te chwile zwątpienia dopadają mnie najczęściej między podróżami, wtedy nie mam tej podróżniczej adrenaliny, nie mam każdego dnia zaplanowanego od rana do wieczora. Bywa jednak, że zdarza się to na wyjeździe – miałam taki okres w swoim życiu, że w trakcie wyprawy dopadały mnie ataki paniki i te wyjazdy, mimo, że merytorycznie fascynujące, wspominam bardzo źle.
Strach ma wielkie oczy, a żyć za coś trzeba. Co robisz, gdy się boisz? Gdy masz do podjęcia niełatwe decyzje? Co Ci pomaga wytrwać? Albo przezwyciężyć momenty, gdy się wahasz?
Ataki paniki ogarnęłam na terapii w nurcie behawioralno-poznawczym: krótko, treściwie i konkretnie. Kilka pomysłów biznesowych przegadałam na coachingu, to też pomogło mi otworzyć oczy na wiele tematów. Przegaduję z mężem, przegaduję z synami, przegaduję sama ze sobą. Jest takie powiedzenie „bój się, ale rób”. Do tego niestety ciągle nie mogę dojrzeć, bo są tematy, które mogłabym rozwinąć, ale…się boję.
Jakie wartości są dla Ciebie ważne w tym, co robisz? Czy masz swoje motto, zdanie, które prowadzi Cię przez wzloty i spadki?
„It’s always the people” – to powiedzenie usłyszałam kiedyś od mojego męża i bardzo to do mnie przemówiło. To ludzie potrafią zmienić Twoją percepcję, potrafią zamienić złe doświadczenie w coś ciekawego (lub odwrotnie). To, kim się otaczasz wpływa na Twoje zachowanie, rozwój, samopoczucie. Dlatego lubię otaczać się ludźmi pełnymi pasji, energii, wyszukiwać nowych znajomych, budować swoją sieć kontaktów na całym świecie.
Czym się wyróżniasz? Co w Twoim podejściu, ofercie, energii sprawia, że ludzie wracają?
Chyba właśnie pasja, którą mam w sobie to coś, co ludzie lubią. Może też jakiś spokój, który mam sobie? I dużo świetnej herbaty, którą zawsze mam ze sobą 😊
Czym chcesz się pochwalić? To może być sukces, liczba, mail od klienta, który zapamiętasz do końca życia, albo coś, co zrobiłaś po raz pierwszy.
Na pewno największym sukcesem jest napisanie książki. Nie dlatego, że był to sukces finansowy (bo nie był), nie dlatego, że jest to najlepsza książka na świecie (bo nie jest), ale dlatego, że stworzyłam coś, co jest namacalnym, fizycznym dowodem na to, co jest połączeniem miłości do pisania, fotografowania, gotowania, jedzenia i podróży. I też na to, że krótkie terminy sprawiają, że naprawdę mogę góry przenosić.
Żałujesz czegoś? Decyzji, straconego czasu, okazji? A może niczego?
Oczywiście, że są decyzje, które podjęłam, kiedy byłam młodsza, a teraz niekoniecznie zrobiłabym tak samo. Ale to nie oznacza, że ich żałuję. Bo – kto wie – może wtedy nie byłabym w tym samym miejscu, w którym jestem teraz. A bardzo lubię to miejsce i dobrze się w nim czuję. Zatem umówmy się: „Non, je ne regrette rien” 😊
Jaka jedna rada poleciałaby od Ciebie do innych, którzy właśnie zaczynają?
Słuchaj intuicji, poznawaj ludzi i podróżuj, też w głąb siebie. I…”bój się, ale rób” 😉
Czy masz swoje motto, a może jest ktoś lub coś, bardzo Ci pomogło? Albo zmieniło Twój sposób myślenia? Mentor, podcast, książka, rozmowa, zdanie, które zapamiętasz na zawsze?
Jest takie japońskie powiedzenie wywodzące się z filozofii zen i zakorzenione w japońskiej ceremonii herbacianej. „Ichi-go ichi-e” oznacza „jedno spotkanie, jedna okazja”. Każda ceremonia herbaciana, ale i każde spotkanie czy wydarzenie jest jedyne z swoim rodzaju i nigdy się już nie powtórzy. Będą inni uczestnicy, inne miejsce, inna pogoda, inny nastrój. Dlatego cieszmy się każdą chwilą, bo jest unikalna.
Co dalej? Co za rok lub pięć lat, co widzisz? Jakie masz cele?
Kolejnym celem jest następna książka, tym razem oczywiście o japońskiej herbacie. I chyba muszę się zabrać za nią na poważnie, bo na razie tylko w kółko o niej opowiadam, a nie postawiłam nawet jednego znaku. A reszta planów…zobaczymy, część z nich zachowam dla siebie, bo są naprawdę bardzo śmiałe.
Życzę Ci tej śmiałości i trzymam kciuki za kolejne projekty.
Dziekuję Ci również za Twój czas i podzielenie się swoją historią. Paulina
Przydatne linki:
www.mochiko.pl
https://www.facebook.com/Mochi
https://www.instagram.com/moch
https://www.empik.com/ramen-moja-podroz-moj-smak-japonia-marta-skorupska,p1408740457,ksiazka-p





